niedziela, lipca 14, 2019

Były sobie kotki dwa - czyli koty w stylu vintage


Uszyłam kotki. Jeszcze sama nie do końca w to wierzę, ale oprócz tego, że je „wykończyłam” to jeszcze zrobiłam im sesję. Miałam czas. Miałam spokój. Miałam natchnienie.

Kotki uszyłam już dawno. Spoczywały w pudełku, gdyż nie spełniały moich oczekiwań i jakoś tak zupełnie nie pasowały do mojej wizji. Miałam nawet pomysł by je wyrzucić. Wyjęłam je ze śmietnika z myślą, że może jednak doszyje kiedyś ubranka.

I na kotki przyszedł czas… Doszyłam ubranka, z których jestem bardzo zadowolona. Właściwie to z kolorystyki, bo jak wiecie mój warsztat ubraniowy jest bardzo kiepski. I nie zapowiada się, że się poprawi.

Takie małe szycie dało mi odrobinę radości. A takie małe „radostki” są niezbędne w macierzyństwie. Kotki pozwoliły mi na powrót do wspomnień. Ileż ja się kiedyś naszyłam… na moim.. plastikowym Łuczniku :)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz